Przelej marzenia na papier – od pragnień do realizacji

Przelej marzenia na papier – od pragnień do realizacji

Podejmowanie poważnych decyzji w życiu, zawsze skłania nas do refleksji nad naszymi pragnieniami, celami, do których chcielibyśmy dążyć. Zachęca do przemyśleń i daje pole do popisu naszej sferze marzeń. Tak było również w moim przypadku przed poważnym krokiem zawarcia związku małżeńskiego. Nastąpiło w tym czasie wiele zmian, ale chciałabym opisać tylko jeden wątek, który wydaje mi się bardzo ważny jeżeli chodzi o marzenia i ich spełnianie.


Moje marzenia

Gdy zastanawiałam się nad prezentami dla naszych rodziców z okazji ślubu, przyszło mi do głowy aby obdarować ich wizją naszej wymarzonej przyszłości. Oczyma wyobraźni zobaczyłam młodą parę stojącą na kuli ziemskiej przed ogromnym teleskopem. Nowożeńcy patrząc w teleskop widzą w nim swoją przyszłość. W naszym przypadku (na szczęście byliśmy zgodni :-)), był to domek położy u podnóża gór. Obok niego przepływała kręta rzeczka, a na trawie przed domem bawiła się rodzinka, my i trójka dzieci.

Wizja wydawała się niezbyt realna, ponieważ w tym czasie mieszkaliśmy i pracowaliśmy w Warszawie. Pracowałam wówczas w Instytucie Lotnictwa jako inżynier niezawodności. Pomimo tego, że nic nie wskazywało na zmianę naszego życia i tak naprawdę dobrze mieszkało nam się w Warszawie tuż obok parku Szczęśliwickiego, postanowiliśmy zamówić obraz z zupełnie inną wizją rzeczywistości. Opisanie całości obrazu było dosyć trudne, w związku z tym pokusiliśmy się o naszkicowanie go ołówkiem. Rysunek był bardzo poglądowy i pokraczny, ale zawierał wszystkie, najważniejsze dla nas elementy. Znaleźliśmy artystę, który wykonywał obrazy pamiątkowe na różne rocznice, portrety, karykatury, itp. Niestety po tygodniu otrzymaliśmy od niego odpowiedź zwrotną, że tego namalować się nie da.

Przyznam, że byłam zdziwiona, ponieważ oczyma wyobraźni widziałam nasz obraz i nie było w nim nic niemożliwego do namalowania. Powiedziałam wówczas do mojego narzeczonego, że skoro artysta nie podejmuje się namalowania obrazu to ja przejmuje wyzwanie i spróbuję go namalować. W rezultacie podjęliśmy wspólnie wyzwanie, kupiliśmy duży blok A3, farby, pędzle, itp. po czym rozpoczęliśmy naszą przygodę ze światem plastyki. Przyznam, że mieliśmy przy tym niezły ubaw, godziny świetnej wspólnej zabawy, a powstające obrazy same nas zaskakiwały. Z malowaniem zawsze byłam na bakier, a tu nawet dało się na nie patrzeć 🙂.


Realizacja marzeń

Po ślubie marzenia i obrazki poszły w zapomnienie. Wróciliśmy do pracy, a dni mijały tak jak dawniej. Po pół roku zaszłam w ciążę i zaczęliśmy się rozglądać za własnym, większym mieszkaniem. Naszym celem był Żoliborz gdzie budowało się wówczas sporo nowych osiedli. Chcieliśmy się wprowadzić zanim maluszek przyjdzie na świat. Po miesiącu poszukiwań udało się, znaleźliśmy dla siebie gniazdko. Pojechaliśmy podpisać umowę kupna do siedziby dewelopera, ale na miejscu okazało się, że czegoś tam jeszcze brakuje. Pani zasugerowała żebyśmy się jeszcze wstrzymali jeden dzień z podpisaniem, bo my chcieliśmy podpisać umowę pomimo brakującego dokumentu. Trochę nie zadowoleni, posłuchaliśmy rady i wstrzymaliśmy się do kolejnego dnia.

Marzenia na kartce papieru

Zgadnijcie co się stało wieczorem? Eureka! Przypomniał mi się nasz obraz i marzenia o domku w górach. Chęć zakupu mieszkania w Warszawie prysnęła nagle niczym bańka mydlana, a w jej miejsce pojawiły się wątpliwości, o których opowiedziałam mężowi. Zrobił na mnie ogromne oczy, ale po chwili rozmowy stwierdziliśmy, że skoro w ten sposób namalowaliśmy naszą wymarzoną przyszłość to warto do niej dążyć, a mieszkanie w Warszawie na pewno nas do tego nie przybliży.

Dzisiaj może nie mieszkamy w domku, ale w niewielkim domu dla czterech rodzin z widokiem na góry. W pobliżu przepływa rzeczka, a po domu biegają już dwa maluchy, Antoś – 3 latka i Jonasz – 1,5 roczku.

To wszystko dzięki temu, że kiedyś nie tylko pomyśleliśmy o naszych wspólnych marzeniach, ale je razem namalowaliśmy. Gdyby nie te obrazy to mieszkalibyśmy obecnie w Warszawie i nasze życie potoczyłoby się zupełnie inaczej, a ja nie odnalazłabym mojej pasji, którą jest pisanie książek.

Uważam, że warto opisywać bądź ilustrować swoje marzenia. Przelewając tą energię na papier, marzenia nabierają większej mocy i same przypominają się w najważniejszych momentach.


Zobacz również:


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *