Zimowe opowieści – Panda otwiera serce

Zimowe opowieści – Panda otwiera serce

„Panda otwiera serce”

Mała panda Pupu wybrała się rano wraz ze swoimi przyjaciółmi na sanki. Odkąd spadł śnieg dzieciaki codziennie ruszały na pobliską górkę aby pobaraszkować w białym puchu i pędzić z wielką prędkością w dół. Organizowały również wojnę na śnieżki oraz zawody, slalom z przeszkodami.

Oprócz pandy Pupu, były jeszcze bliźniaczki Riki oraz Tiki, Simo, Grego, Pinio i uwielbiana przez wszystkich Ponia. Była to puszysta panda z wyjątkowo lśniącym i grubym futerkiem. Jedno uszko zawsze przyozdobione było różową wstążeczką, a wszyscy wokół wzdychali na jej widok usługując mimowolnie we wszystkim. Do zgranej paczki dołączała zawsze jeszcze jedna, troszkę dziwna, bo z dodatkową czarną plamką na brzuszku Rita. Nie mogła jednak brać udziału w żadnej wspólnej zabawie ani rozmowie, zawsze stała z boku i bawiła się niby z dziećmi, ale jednak sama. Czasami zdarzało się, że wypowiadała parę słów w kierunku przyjaciół, ale były one ignorowane przez wszystkich. Natomiast wypowiedzi Ponii wyłapywane były łakomie, każdy chciał aby to właśnie do niego zwróciła się śliczna mała panda.

Pupu był rozdrażniony tą sytuacją, uważał że Ponia jest ładna, ale bardzo mu przeszkadzało to w jaki sposób wszyscy ją adorowali. Nie potrafił jednak znaleźć żadnego rozsądnego wyjścia, a chęć pozostania w paczce przyjaciół i wspólnie spędzony z nimi czas były dla niego ważniejsze. Nie chciał skończyć tak jak Rita, wyśmiany, wykluczony ze wspólnych zabaw. Starał się ignorować drażniące go zachowania przyjaciół, wtedy wszystko było perfekcyjne.

Tego dnia zawody na saneczkach zorganizowano w dolnej części góry, tuż przy jeziorze. Przez cały poranek pandy formowały tor dla sanek oraz usypywały skocznie. Nowo powstały tor przeszkód wyglądał naprawdę imponująco i Rita postanowiła po raz kolejny spróbować swojego szczęścia.

Panda

Panda

– Czy mogę wypróbować wasz nowy tor? Wygląda na bardzo trudny do pokonania, przetestuję go dla was – zaproponowała z nadzieją w sercu.

– Chyba sobie żartujesz! Masz nas za amatorów?! – krzyknęła urażona Ponia wsiadając na swoje różowe saneczki.

„Warto było spróbować. Tym razem przynajmniej mi odpowiedzieli” pomyślała Rita, usiadła na śniegu i kontynuowała samotną zabawę.

Po stwierdzeniu Rity, chłopcy jeszcze raz przyjrzeli się trasie, po czym zdecydowali, że oni pojadą pierwsi sprawdzając czy tor jest bezpieczny.

Pupu, Simo, Grego i Pinio śmigali  w dół z ogromną prędkością zaliczając po drodze wszystkie możliwe skocznie. Wydawali przy tym dzikie okrzyki radości, pełni dumy, że udało im się wybudować trudną do pokonania trasę. Gdy zjechali na dół krzyknęli chórem do dziewczyn.

– Dobra robota! Teraz czas na was!

Ponia stwierdziła, że chce jechać na końcu stawki przepuszczając przed sobą bliźniaczki, które poradziły sobie z pokonaniem trasy niezwykle sprawnie. Ostatnia jechała Ponia, a wszystkie oczy wlepione były w jej smagane wiatrem mięciutkie futerko. Ponieważ była najcięższa ze wszystkich to na torze osiągnęła największą prędkość, a przy samej mecie na ostatniej skoczni wybiła się naprawdę wysoko. Wszyscy bili brawo zachwyceni niezwykłym zjazdem pełnym gracji nie przypuszczając nawet, że Ponia leci w kierunku jeziora. Panda wpadła na taflę lodu z takim impetem, że od razu znalazła się z sankami w wodzie. Wszyscy zamarli, nie wiedząc co dalej uczynić. Każdy bał się podejść do Ponii w obawie, że i pod nim złamie się lód i ugrzęźnie w lodowatej wodzie. Ponia krzyczała wniebogłosy wzywając ratunku. Szamotała się i walczyła o każdy oddech, przerażona że zaraz utonie, a przyjaciele stali jak wryci na brzegu bez żadnej reakcji.

Nagle z góry z wielką prędkością nadjechały sanki, wyskoczyła z nich panda i jednym susem wskoczyła do wody zadziwiając wszystkich swoją zręcznością. Chwyciła Ponię za piękne, mokre futerko na grzbiecie i powoli wyciągała ją na lód, który na szczęście okazał się na tyle mocny aby unieść dwie małe pandy. Gdy udało jej się wyjść na powierzchnie wszyscy zaniemówili z wrażenia. To była Rita, która otrzepała futerko z wody, odwróciła się i poszła w stronę swoich sanek. Ponia była w szoku, przed sekundą otarła się o śmierć, a uratowała ją znienawidzona przez nią przybłęda, której teraz miała ochotę rzucić się na szyję.

– Może pójdziesz ze mną do mojego domu ogrzać się i wysuszyć futerko – zawołała za odchodzącą Ritą.

Ta odwróciła się i uśmiechnęła szeroko.

– Bardzo chętnie, poczekaj zabiorę tylko z góry moje zeszyty i zaraz do was dołączę.

Podczas drogi powrotnej do domu wszyscy byli zachwyceni postawą Rity.

– Jak ty to zrobiłaś? Nie bałaś się, że utoniesz? Ja z przerażenia nie mogłem ruszyć się z miejsca – zapytał w końcu Pupu.

– Oczywiście, że się bałam, ale zrobiłam to co należy w takiej sytuacji zrobić. Bez pomocy Ponia utonęłaby w jeziorze, nie mogłam się na to bezczynnie patrzeć – wyznała szczerze Rita, a wszystkim zrobiło się bardzo smutno i wstyd.

Wiedzieli, że miała rację i czuli, że to oni powinni ruszyć na pomoc swojej przyjaciółce.

W domu, po osuszeniu futerka wszyscy zasiedli na dywanie z kubkiem gorącego kakao. Ponia bardzo chciała zaprzyjaźnić się z Ritą. Teraz już nikomu do głowy nie przychodziło aby się z niej wyśmiewać.

– Powiedz mi, te zeszyty, które codziennie ze sobą nosisz, co w nich jest? – zapytała ciekawa Ponia.

Rita wyciągnęła z torebki osiem takich samych zeszycików.

– Każdy zeszyt poświęciłam jednej osobie. Robię w nich portrety, oraz umieszczam najważniejsze wydarzenia i dialogi. Stworzyłam taki nasz wspólny pamiętnik – mówiła Rita wręczając każdemu jego zeszyt.

Pandy były zaskoczone, ponieważ portrety były niezwykle realistyczne i odzwierciedlały doskonale mimikę i emocje danej chwili. Każde zdarzenie zostało jakby sfotografowane i zapisane na kartach zeszytu, bez słowa komentarzu. Najsmutniejszy był zeszyt Rity, która umieściła w nim swoje wszystkie próby dołączenia do paczki przyjaciół. Na każdej stronie namalowana twarz była pełna smutku, zwątpienia i odrzucenia.

Pandy miały szansę zajrzeć wstecz i zobaczyć siebie oczami innej osoby. Siedziały tak razem do wieczora na dywanie na zmianę śmiejąc się i płacząc przy przywoływanych w niezwykły sposób wspomnieniach.

Rita stała się ich wzorem i inspiracją do zmiany, a nawet więcej niż do zmiany, ponieważ Pupu po raz pierwszy w swoim życiu zakochał się w pandzie i to z plamką na brzuszku.

© Ewelina Mazurek


Zobacz również:


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *