Zimowe opowieści – Stara gitara

Zimowe opowieści – Stara gitara

„Stara Gitara”

Pewien cieszący się dużym uznaniem i sławą muzyk Alojzy (znany pod pseudonimem Ozik) grający w centrum Megapolis uliczne koncerty, posiadał cztery instrumenty. Wiolonczele, skrzypce oraz dwie gitary, jedną bardzo starą, sfatygowaną, którą odziedziczył po swoim dziadku. Była lekko dziurawa, odrapana, a struny straciły dawno już swoją sprężystość wydając lekko zniekształcone, delikatne dźwięki. Druga, nowa, dumna, kupiona za pierwsze zarobione przez niego pieniądze, lśniła idealnie wypolerowanym lakierem i wydawała krystalicznie czyste, niczym nie skażone dźwięki.

Instrumenty konkurowały o względy muzyka przechwalając się między sobą komu udało się zebrać większą widownię, kto zagrał wspanialszy koncert. Stara gitara była zawsze wyłączona z rozmów, ponieważ muzyk nigdy nie zabierał jej na występy. W domu również rzadko brał ją do rąk aby zagrać na niej chociaż krótki fragment piosenki, raczej przecierał tylko kurz z góry i odchodził bez słowa.

Któregoś dnia nowa gitara zaczęła wyśmiewać się ze starszej koleżanki, a gdy ta nie odpowiadała ani słowem na niemiłe zaczepki wygarnęła jej bez ogródek wszystko co o niej myślała:

– Jak można tak wyglądać? Ty siebie nazywasz gitarą? Spójrz na mnie! Tak powinna wyglądać prawdziwa gitara, korpus bez dziur, mocno naciągnięte struny wybrzmiewające czyste dźwięki, powinnyśmy dawać samą radość temu, kto trzyma nas w swoich rękach. Ty  jesteś zaprzeczeniem wszystkich tych zasad! Stojący grat, nic więcej!

Stara, klasyczna gitara słuchała tego wszystkiego w milczeniu. Było jej bardzo smutno, ale nic nie odpowiedziała tylko cichutko pomyślała: „ja też kiedyś byłam taką młodą i pewną siebie gitarą. Myślałam, że już na zawsze tak pozostanie, ależ się myliłam. Szkoda się odzywać, żadne słowa nie są w stanie oddać tego co czuję. Och, gdyby ktoś zechciał wziąć mnie jeszcze w swe ręce, mogłabym przelać emocje i zamienić je w muzykę. Każdemu łatwo jest oceniać, dopóki nie znajdzie się w podobnym położeniu.”

Stara i nowa gitara

Stara i nowa gitara

Ozik zarabiał coraz lepiej na koncertach i postanowił kupić kolejną gitarę do swojej kolekcji, a starej pozbyć się z mieszkania. Uznał, że to już najwyższy czas na wyrzucenie tego grata, który trzymał tylko ze względu na sentyment. Zapakował ją do starego, zakurzonego futerału dziadka, który nosił w sobie jeszcze zapach jego domu pachnącego lawendą i konwaliami, po czym zaniósł ją i odłożył obok pobliskiego śmietnika. „Może jeszcze ktoś cię znajdzie i przygarnie. U mnie w domu nie ma już dla ciebie miejsca” pomyślał Ozik zostawiając za sobą starą gitarę w pokrowcu.

Dni mijały, a Ozik zyskiwał coraz większą sławę w Megapolis. Kolekcja jego instrumentów była już naprawdę pokaźna, a pierwsza dumna gitara zaczynała coraz gorzej się czuć wśród najnowszych nabytków muzyka. Teraz to ona była jednym z najstarszych instrumentów w domu i rzadko gościła już na koncertach. Pomimo tego, że czas nie pozostawił na niej jeszcze zbyt dużo śladów użytkowania, czuła się coraz starsza i bardziej niepotrzebna. Pomyślała wtedy o swojej dawnej koleżance, starej gitarze klasycznej, którą kiedyś tak bardzo gardziła. Zrobiło jej się bardzo smutno. Teraz zrozumiała co czuła stara zniszczona gitara, a na myśl, że ona też wyląduje kiedyś na śmietniku zaczęła delikatnie drżeć i szlochać ze strachu.

Muzyk czuł jednak wielką sympatię do swojej pierwszej, kupionej za własne pieniądze gitary i na razie nie myślał o tym aby się jej pozbyć. Nie wiedział dlaczego, ale stracił dawną pasję do grania. Wszystko stało się dla niego mechaniczne, wyćwiczone i coraz rzadziej podczas koncertów prowadziło go serce. Instrumenty były idealne, grały wszystkie nuty tak jak sobie tego życzył, a jednak czegoś mu w tym brakowało. Aby pozbyć się tego nieprzyjemnego uczucia pustki podczas grania postanowił zabrać na koncert swoją pierwszą, starą gitarę, tak jak to było za dawnych czasów. Na tle pozostałych wyglądała niepozornie, jak zgaszona świeca wśród jaśniejących gwiazd. Pomimo tego, dzisiaj wybrał właśnie ją.

Ku jego wielkiemu zdziwieniu koncert okazał się niezwykły i dotknął jego serce do głębi. Podczas grania, ogarnął go ogromny smutek i tęsknota, które same poprowadziły go przez nieznane mu do tej pory krainy dźwięków i melodii. Był oszołomiony natłokiem smutku oraz strachu, a muzyka zdawała się odzwierciedlać wszystkie jego stany. Po koncercie podszedł do niego starszy, elegancki mężczyzna. Miał na sobie czarny frak i wysoki kapelusz, spod którego wystawał sumiasty siwy wąs. Wyraził ogromne uznanie dla jego twórczości i przyznał, że koncert bardzo go poruszył. Zaprosił Ozika na koncert do filharmonii, który ma odbyć się za tydzień. Muzyk był oszołomiony propozycją. Zawsze marzył o występie na scenie przed liczną publicznością. Zgodził się od razu bez namysłu i panowie poszli razem do filharmonii aby omówić szczegóły występu oraz żeby Ozik mógł zaznajomić się ze sceną i akustyką sali koncertowej.

Gitara była bardzo szczęśliwa, że mogła podzielić się z Ozikiem swoim smutkiem i że zostało to bardzo dobrze odebrane przez publiczność. Wstąpiła w nią nowa nadzieja, a wszystkie wydawane przez nią dźwięki przepełnione były radością.

Do domu wracali bardzo późno, ulice Megapolis świeciły już pustkami. Nagle z oddali usłyszeli niezwykłą melodię.

– Cóż to jest za instrument? Jeszcze nigdy nie słyszałem takiego dźwięku, jest przepiękny! – zdziwił się Ozik i ruszył w kierunku dobiegającej ich melodii.

Gdy dotarli do jej źródła nie mogli uwierzyć własnym oczom. Na małym krzesełku siedziała starsza, troszkę zaniedbana kobieta. W rękach trzymała jego starą, dawno wyrzuconą gitarę, grając niezwykłą melodię z zamkniętymi oczami. Przed nią siedziała gromadka dzieci wsłuchanych w wielkim skupieniu w miękkie, delikatne dźwięki, które zdawały się otulać każdego, kto ich słuchał. Dzieci siedziały jak zahipnotyzowane, a  z oczu staruszki spływały łzy wzruszenia. Pod koniec występu zaczynali się schodzić rodzice dzieci z wielkim podziwem obserwując swoje pociechy. Widać było bijące z nich szczęście.

Gdy wszyscy rozeszli się do domów Ozik odważył się i podszedł do starszej kobiety.

– Przepraszam bardzo, przez przypadek usłyszałem pani występ. To było naprawdę niezwykłe doświadczenie, a melodia wprawiła mnie zarazem w stan błogości i zaniepokojenia.

– Oj tak! To dzięki tej gitarze, – uśmiechnęła się tajemniczo staruszka – ona ma niezwykłą moc. Te dzieci, które pan tu przed chwilą widział, cierpią na różne choroby. Gitara uzdrawia je i uspakaja więc gram dla nich codziennie. Okazało się, że dzięki niej nie muszą zażywać leków, stają się spokojniejsze i potrafią normalnie żyć w społeczeństwie. To jest naprawdę niezwykłe! Najdziwniejsze jest to, że ktoś kiedyś wyrzucił ten niesamowity instrument, znalazłam ją obok wysypiska śmieci. Może pan to sobie wyobrazić?

– Tak, mogę – odparł smutny Ozik – to ja ją wyrzuciłem – przyznał się.

– Pan ją wyrzucił? Hmmmm, ale ja już jej panu nie oddam ze względu na te cudowne dzieciaki!– zaniepokoiła się staruszka.

– Proszę się nie obawiać, widziałem was razem w akcji i nie mam zamiaru was rozdzielać. Cieszę się bardzo, że to pani ją znalazła i odkryła jej niezwykłą moc – odparł szczerze Ozik.

– W takim razie jest jeszcze jedna rzecz, o której powinien pan wiedzieć. Co noc, do gitary przychodzi starszy mężczyzna, a właściwie to jego duch, który zdaje się z nią rozmawiać. Widać, że była mu bardzo droga za życia. Wydaje mi się, że to dzięki niemu gitara jest tak wrażliwa na potrzeby innych i potrafi uzdrawiać wrażliwe serca dzieci. Czy wie pan, kto odwiedza naszą klasyczną staruszkę?

– Tak, to mój dziadek – wychrypiał cichym, prawie niesłyszalnym głosem i odszedł w stronę swojego domu, a gitara cichutko płakała po drodze. Była wzruszona grą swojej starszej koleżanki.

Od tej pory muzyka i życie nabrało dla Ozika zupełnie innego wymiaru. On także pragnął leczyć rany ludzkich serc i dawać nadzieję poprzez granie, a pierwsza gitara pozostała jego najlepszą przyjaciółką.

©2017 Ewelina Mazurek


Zobacz również:


 

2 responses to “Zimowe opowieści – Stara gitara”

  1. sikorka napisał(a):

    piękna opowieść ,odkrywa pokłady uczuć które w każdym w nas tkwią tylko potrzeba je u nas zauważyć i żyć wg nich.

  2. JolaK napisał(a):

    Dobre i mądre – potrzebne nam wszystkim w tym rozpędzonym świecie jak czyste powietrze – czekamy na więcej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *