Wiosenne opowieści – Drzewo życia

Wiosenne opowieści – Drzewo życia

Drzewo życia

Od niepamiętnych czasów, w środku rajskiego ogrodu Gracja rosło ogromne, niespotykane na świecie drzewo. Górowało nad wszystkimi innymi drzewami roztaczając opiekuńczo swoje rozłożyste konary. Legendy głosiły, że dawno temu, każdego roku dawało ono inne owoce po to aby dać początek wszystkim gatunkom drzew na świecie. Teraz stare, sfatygowane, nie owocowało już tak jak dawniej. Wierzono, że gdy dało początek wszystkim gatunkom przestało kierować życiodajne soki w owoce, a skupiło się na podtrzymywaniu ekosystemu, tak by wszystkie rośliny rosły w dogodnych dla nich warunkach.

Z czasem, przekazywane z pokolenia na pokolenie legendy o cudownej mocy największego na świecie drzewa, zaczęły być traktowane jak bajki, które nie mają nic wspólnego z prawdą. Ludzie zaczęli po cichu szemrać, że olbrzym zajmuje zbyt wiele miejsca w pięknym ogrodzie, że robi zbyt duży cień latem, a ponieważ nie owocuje nie ma z niego praktycznie żadnego pożytku. Z czasem ciche szemranie przerodziło się w silny głos i przekonanie wśród większości ludzi, że drzewo należy usunąć, a w jego miejscu posadzić małe drzewko, zrobić alejki do spacerowania, basen i wygodne ławeczki, na których można odpocząć oraz zażyć kąpieli słonecznej. Plan nowego ogrodu wyglądał naprawdę imponująco, a decyzja o ścięciu najstarszego drzewa, którego gatunku nikt nie znał zapadła błyskawicznie.

Na miejsce zjechały trzy ekipy z piłami, cztery koparki oraz cała armia ciężarówek. Na pozyskanie drewna z wyjątkowego drzewa ostrzyły sobie zęby firmy wykonujące instrumenty oraz meble drewniane. Ogromne przedsięwzięcie ściągnęło do ogrodu tłumy gapiów, którzy usadowili się na trawie w bezpiecznej odległości od miejsca akcji aby obserwować upadek olbrzyma. Pomimo sędziwego wieku, którego nikt nie potrafił oszacować, jego drewno było niezwykle twarde niszcząc raz po raz piły mechaniczne. Gdy w końcu pracownikom udało się przedrzeć przez korę do wnętrza drzewa, ku ich wielkiemu zdziwieniu z pnia zaczęła wypływać woda. Nie zatrzymało ich to jednak przed kontynuowaniem pracy. Im większą ranę zadawali olbrzymowi tym większy strumień wody wypływał z jego wnętrza. W końcu trzy koparki dokończyły dzieła przechylając drzewo na jedną stronę, tak że z głośnym jękiem złamało się w upiłowanym miejscu i runęło na ziemię. Ludzie siedzący w ogrodzie wiwatowali na cześć ekipy ścinającej, a drzewo wylewało z siebie niezliczone ilości wody płacząc nad swoim losem.

Po kilku dniach strumień wody wypływającej z pnia zanikł, a drewno przewieziono do licznych tartaków aby pociąć je na mniejsze kawałki. Wyroby z drzewa życia były sprzedawane za kosmiczne pieniądze, ponieważ jego materiał był niezwykle wytrzymały, giętki, a do tego odporny na spalanie. Instrumenty, które wykonane były z tego drewna wydawały nieznane dotąd na Ziemi dźwięki. Jako pamiątkę po wyjątkowym drzewie postanowiono pozostawić jego pień oznaczony złotą tabliczką. W ogrodzie bardzo szybko posadzono nowe drzewko, wykopano obok basen i zrobiono alejki. Wszyscy cieszyli się ze zmian w ulubionym miejscu rekreacyjnym. Cieszyli się do czasu gdy nie zaczęły spływać do nich wieści z całego świata o wielkiej klęsce ekologicznej. Wszystkie drzewa i rośliny na Ziemi zaczynały usychać, a podziemne źródła kurczyły się i spływały coraz głębiej. Pomimo licznych pomp i systemów nawadniających w ciągu kilku lat ponad połowa planety zamieniła się w pustynię. Przerażeni mieszkańcy zaczęli przeprowadzać się do podziemi. Powstały ogromne miasta i kompleksy wybudowane pod powierzchnią ziemi. Ludzie masowo przeprowadzali się do nowego luksusu.

Słońce zastąpione było ogromnymi solarnymi lampami, drzewa i rośliny były sztuczne, a powietrze oczyszczane przez ogromne wentylatory, które potrafiły emitować nawet wiatr. Osady były potężne i bardzo gęsto zaludnione. W okresie dziesięciu lat całe życie z powierzchni było zmuszone przenieść się pod ziemię. Po stu latach niewielu pamiętało jak wyglądało życie na powierzchni. Wspominanie tamtego świata oraz drzewa życia było surowo wzbronione.

Pewnego dnia maleńka, ciekawska Kasia podeszła do łóżka swojej schorowanej prababci i zaczęła robić jej porządki w szufladach. Przez przypadek natknęła się na zdjęcie ogrodu Gracja gdzie stało jeszcze potężne drzewo życia.

– Co to jest babciu? – zapytała podekscytowana swoim znaleziskiem.

– To jest zdjęcie tamtego świata – starsza pani uniosła palec do góry wskazując sufit ze smutkiem – och, jacy byliśmy głupi, że ścięliśmy to piękne drzewo.

– Ono było żywe? Dlaczego je ścięliście?  – dopytywała zdziwiona dziewczynka.

– Oj tak, było jak najbardziej żywe i okazało się, że dawało również życie wszystkim innym drzewom i roślinom na ziemi. To było drzewo życia, które zostało ścięte, ponieważ robiło zbyt duży cień – odparła ze wstydem staruszka, a po jej policzku zaczęła spływać łza.

Dziewczynka widząc to nie pytała już o nic więcej tylko schowała zdjęcie do kieszeni. Postanowiła, że jutro gdy rodzice wyjdą do pracy, wymknie się z domu i spróbuje się wydostać na powierzchnie aby odnaleźć miejsce, w którym rosło drzewo życia.

Nazajutrz, zaraz po śniadaniu, spakowała plecak i ruszyła dziarskim krokiem w stronę szybu. W podziemnym mieście niewiele osób wiedziało gdzie on się znajduje. Kasia dowiedziała się o jego istnieniu od swojej prababci, która bardzo często wspominała dawne czasy kiedy to z mamą wyjeżdżała na chwilę na powierzchnie żeby poczuć na twarzy przyjemne promienie słońca i popatrzeć na górzysty, księżycowy krajobraz. Prababcia opowiadała, że szyb prowadzi do dawnego ogrodu gdzie zostało ścięte drzewo życia.

Wejście do szybu znajdowało się za maleńkim lasem ze sztucznych drzew, który oddzielał miasto od wysokiej skalistej ściany. Pomiędzy skałami stała stara, zapomniana brama prowadząca do tajemniczej drogi na powierzchnię planety. Dziewczynka podeszła odważnie do drzwi, pociągnęła za klamkę i wsiadła do otwartego wagonika, który od lat czekał cierpliwie na swojego kolejnego pasażera. Kasia usiadła w foteliku, wyciągnęła z plecaka maskę tlenową, którą zabrała wraz ze zdjęciem z szuflady prababci i nacisnęła zielony przycisk. Wagonik ruszył powoli szybem do góry. Dziewczynka była bardzo zdziwiona, że miasto w którym mieszka znajduje się tak głęboko pod powierzchnią ziemi. Całą drogę wpatrywała się wielkimi oczami w zdjęcie ogromnego drzewa. Sama nie wiedziała dlaczego serce dyktowało jej aby odnaleźć pomnik tego olbrzyma.

Gdy wyjechała na powierzchnię poraziło ją ostre światło słoneczne. Ubrała szybko maskę tlenową, okulary i zeskoczyła na suchą, popękaną ziemię. Rozejrzała się dookoła zdziwiona ogromną, pustą przestrzenią. „To tutaj niegdyś żyli moi przodkowie” pomyślała i kolejny raz spojrzała z niedowierzaniem na zielone zdjęcie. Po chwili ruszyła aby znaleźć miejsce spoczynku drzewa życia. Nie było to trudne, ponieważ z ziemi wystawał już tylko jeden ogromny pień, na którym ciągle wisiała złota tabliczka. Dziewczynka podeszła do pnia, dotknęła go aby zbadać jego fakturę. Był szorstki, ale nadal twardy. Lata i wysoka temperatura nie uszkodziły go ani troszkę. Kasia była oszołomiona wielkością pnia, który był tak duży jak jej całe mieszkanie. Usiadła na chwilę na jego środku, położyła na nim zdjęcie i wyciągnęła z plecaka butelkę z wodą.

– Pewnie chce ci się pić, tutaj jest tak gorąco i nieprzyjemnie – stwierdziła wylewając czystą wodę na pień.

Po chwili usłyszała cichą odpowiedź.

– Dziękuję, wody mam pod dostatkiem.

– Ty żyjesz? – krzyknęła zdziwiona Kasia.

– No pewnie, że tak. W końcu jestem drzewem życia. Jeżeli chcesz aby na ziemię powróciło życie musisz wykopać pode mną tunel. Pomiędzy moimi korzeniami znajduje się owoc, który da początek nowemu życiu na powierzchni. Tylko pamiętaj, nie wolno ci go zaniedbać. Musisz przychodzić tutaj codziennie aby go podlewać.

– Ale ja jestem tylko małą dziewczynką, mam dopiero pięć lat. Nie dam rady wykopać tunelu. Powiadomię ludzi w miasteczku, oni przyjadą tutaj z koparką i znajdą twój owoc raz, dwa.

– Nie Kasiu, nie możesz o tym nikomu powiedzieć. Oni zniszczyliby ten owoc, a wraz z nim ostatnią iskierkę nadziei na powrót życia na ziemi. Powierzyłem ci tą misję, bo masz dobre, lojalne serduszko, a o kopanie się nie martw, poprowadzę cię.

Dziewczynka rozejrzała się dookoła czy aby ktoś nie robi jej jakiegoś głupiego żartu, ale nikogo w pobliżu nie było. Zeskoczyła z ogromnego pnia z miną nieustraszonej wojowniczki i zapytała.

– Mów co mam robić.

– Zacznij odgarniać ziemię ręką przy jednym z moich korzeni – poinstruowało ją drzewo.

Kasia kucnęła i zaczęła ręką odgarniać suchą ziemię powoli odsłaniając korzeń. Gdy zrobiła małą dziurę, drzewo nagle poruszyło delikatnie korzeniami torując jej drogę do swego wnętrza. Dziewczynka dzielnie ruszyła wąskim tunelem w dół. Bała się, że ziemia zaraz osunie się i uwięzi ją obok drzewa życia na zawsze.

– Nie bój się, nie pozwolę aby stała ci się jakakolwiek krzywda. Czekam tyle lat na odpowiednią osobę, a moja nadzieja z każdą chwilą gasła aż do teraz kiedy się tu pojawiłaś, na nowo zapłonęła gorącym ogniem.

Dziewczynka przeciskała się na czworaka przez tunel zbudowany z korzeni, w którym panował półmrok. Na końcu oniemiała ze zdziwienia. Gdy znalazła się już pod pniem, tunel nagle skończył się, a przed nią stała ogromna grota oświetlona blaskiem złotego owocu. Z góry, po korzeniach spływały wodospady, a rozpraszająca się woda wraz ze światłem owocu tworzyły niewiarygodnie barwne tęcze.

– Możesz tutaj ściągnąć okulary i maskę – podpowiedziało drzewo. 

Kasia ściągnęła plastikowy pancerz i dopiero teraz ujrzała, że grota porośnięta jest bujną różnorodną roślinnością. Tutaj normalnie toczyło się życie tak jak to było wcześniej na powierzchni. Dziewczynka nie mogła napatrzeć się na kolorowe motyle i ptaki latające pomiędzy kwitnącymi drzewami. Pragnęła pozostać już w tym miejscu na zawsze.

– Co się stanie z tymi wszystkimi stworzeniami gdy wezmę stąd ten owoc? – zapytała w końcu ze strachem o życie niewinnych zwierząt.

– Nie martw się, utrzymam je przy życiu do momentu aż na Ziemi znowu zapanują dogodne warunki do życia. To nie będzie długo trwało, ponieważ drzewo życia ma ogromną moc i potrafi w parę lat przywrócić przyjazny klimat na Ziemi.

– A co się stanie z tobą? – dopytywała nadal urzeczona pięknym miejscem dziewczynka. Bała się, że gdy zabierze stąd złoty owoc zniszczy tą malutką niezwykła krainę.

– Nie martw się moje drogie dziecko. Ja udam się na zasłużony odpoczynek, ale ciągle będę nad wami czuwać.

– Mogę tu jeszcze chwilę posiedzieć i pooglądać twój piękny świat? – Kasia próbowała odwlec jak tylko mogła chwilę zerwania jedynego, złocistego owocu.

– Pamiętaj, że musisz zdążyć go jeszcze dzisiaj posadzić i podlać – odparło drzewo.

Dziewczynka zrozumiała, że nie jest to dobra pora na podziwianie. „Kiedy wyrośnie na ziemi ogromny ogród to wtedy będę godzinami siedzieć i obserwować naturę” obiecała sobie w duchu po czym ruszyła w kierunku owocu. Im bardziej się do niego zbliżała tym mocniejszy i słodszy zapach unosił się w powietrzu.

– Czy mogę zjeść ten owoc, a zasadzić tylko samą pestkę? – zapytała z nadzieją, że skosztuje pięknie pachnącego owocu.

– Nie musisz wsadzić go w całości. Owoc będzie utrzymywał wokół pestki wilgoć, która jest jej niezbędna przez pierwsze parę dni.

Kasia musiała zadowolić się samym zapachem i z drżącymi rękami sięgnęła po złoty owoc zawieszony na największym korzeniu. Gdy go oderwała nie przestał świecić. Odwróciła się szybko i ruszyła z powrotem do wąskiego tunelu nie odwracając się już za siebie. Na powierzchni oddaliła się nieco od pnia, szukając dogodnego, dość charakterystycznego miejsca do posadzenia nowego drzewa życia. Zobaczyła przed sobą niewielkie wzgórze i zdecydowała, że to będzie idealne miejsce do zasadzenia ziarenka.

Dziewczynka ledwo wdrapała się na górę, upał odbierał jej wszelkie siły do życia. Już miała sięgnąć po butelkę z wodą kiedy zorientowała się, że będzie musiała jeszcze podlać zasadzony owoc. Uklękła na ziemi i małymi rączkami zaczęła wykopywać dół. Odgarnęła tyle ziemi ile tylko potrafiła, a z ciepła i wysiłku kręciło jej się w głowie. Delikatnie włożyła owoc do ziemi, przysypała go, po czym wlała w to miejsce całą butelkę wody.

Gdy była już przy wagonie wracając z powrotem do domu usłyszała cichy głos drzewa.

– Dziękuję, nie zapomnij teraz o codziennym podlewaniu.

Kasia uśmiechnęła się, szepnęła zmęczona.

– Nie zapomnę.

Przez kolejne dni dziewczynka sumiennie podlewała drzewko, które rosło w niewyobrażalnym tempie. Po miesiącu po raz pierwszy odezwało się do niej.

– Dotarłem korzeniami do wody gruntowej. Teraz już sobie poradzę. Możesz wrócić tutaj dopiero za dwa miesiące.

Kasia posłuchała rady drzewa i wyjechała na powierzchnię dopiero po dwóch miesiącach, a to co zobaczyła aż zaparło jej dech. Cała kraina była już zielona, drzewo życia było ogromne, pokryte różnorodnymi kwiatami. Z ziemi zaczynały wyrastać małe nowe drzewka. Cały świat budził się na nowo do życia, a co najważniejsze, nie trzeba było już nosić maski ani okularów. Słońce nie grzało już tak mocno, a w powietrzu wyczuwalna była przyjemna wilgoć. Dziewczynka płakała ze wzruszenia i pobiegła od razu z powrotem do wagonu. Wsadziła na wózek swoją prababcię i bez słowa zawiozła ją na powierzchnię. Staruszka na początku bardzo się przestraszyła, ale gdy zobaczyła na nowo kwitnący świat rozpłakała się wraz ze swoją wnuczką.

– Jak to jest możliwe? – zapytała zachrypniętym głosem.

Kasia pokazała jej tylko stare zdjęcie drzewa życia oraz maskę tlenową, które zabrała z szuflady prababci. Ta przytuliła mocno dziewczynkę do siebie.

– A ja straciłam już nadzieję.

– Babciu! Drzewo życia powiedziało mi, że nigdy nie wolno tracić nadziei! – odparła z powagą mała.

– Chcę już tutaj zostać Kasiu – powiedziała szczerze babcia.

Nie minęło wiele czasu, a wszyscy w podziemiu dowiedzieli się o wielkim powrocie świata przyrody na powierzchni planety. Jedni wyjechali aby zobaczyć jak wygląda ten świat, inni nie byli nim w ogóle zainteresowani. Każdy miał wolny wybór gdzie chce teraz zamieszkać, na powierzchni czy też pod nią. Społeczeństwo podzieliło się, a Kasia wraz ze swoją rodziną często przesiadywała na pniu starego drzewa życia w nadziei, że jeszcze kiedyś usłyszy jego głos. Stało się to dopiero pod koniec jej życia, dobiegł ją wtedy znajomy głos:

– Nic się nie bój, cały czas jestem przy tobie.

©2017 Ewelina Mazurek


Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *